środa, 9 marca 2016

"Papierowe miasta" John Green


Spora część osób, rozpoczynających swoją przygodę z Johnem Greenem zaczęła od "Gwiazd Naszych Wina", a ja natomiast należałam do tej mniejszości, która zaczęła od "Papierowych Miast". Czy ta powieść ona dobrym wprowadzeniem do jego twórczości?

Nastoletni Quentin Jacobsen spędza czas na adorowaniu z oddali żądnej przygód, zachwycającej Margo Roth Spiegelman. Więc kiedy pewnej nocy niegrzeczna Margo uchyla okno i, zakamuflowana jak ninja, wkracza na powrót w jego życie, wzywając go do udziału w tajemniczej i misternie zaplanowanej przez siebie kampanii odwetowej, Quentin oczywiście podąża za dziewczyną. Gdy ich całonocna wyprawa dobiega końca i nastaje nowy dzień, Quentin przychodzi do szkoły i dowiaduje się, że zagadkowa Margo w tajemniczych okolicznościach zniknęła. Chłopak wkrótce odkrywa, że Margo zostawiła pewne wskazówki i że zostawiła je dla niego. Podążając jej urywanym śladem, w miarę zbliżania się do celu Q odkrywa zupełnie inną Margo, niż ta, którą kochał i znał dotychczas.

Czytałam dużo pozytywnych opinii o "Papierowych Miastach", ale bywały też takie, w których recenzenci opisywali, że jest to książka bardzo schematyczny, a Margo mało kto lubi. Wybierając, w której grupie jestem, to podsumuję na końcu tej recenzji. 
Zacznę od tego, że książka dzieli się na tak zwane trzy części, przez co mogłam wybrać tę ulubioną i zdecydowanie wygrała tu część pierwsza i trzecia. Dlaczego? Były to części, w których zdarzenia opisywane były w najciekawszy sposób, ale i w dwójce nie zabrakło ciekawych zdarzeń. Po prostu zaczęło mnie trochę irytować to, że Q ciągle, w każdym rozdziale mówił o Margo. Rozumiem, że jej poszukiwanie jest jednym głównym wątkiem, ale miałam ochotę poznać też bliżej narratora, przez co była trochę nużąca.
Ważną rolę w poszukiwaniach, jak i w życiu głównego bohatera odgrywali przyjaciele, czyli Radar, Ben i Lacey. Bohaterowie dla których głównie czytałam tą książkę. Cała trójka świetnie wykreowana, każdy ma swój własny charakter i nie da się ich nie lubić. Widać, że autor, pisząc książkę dużą uwagę zwrócił też na nich przy procesie tworzenia. Są takim jasnym punktem tej książki i ogromnym plusem. Q to także jeden z lepiej napisanych głównych bohaterów. Ma on swoje wady i zalety, ale po prostu nie da się go nie lubić. Co innego muszę napisać o Margo, której za bardzo nie polubiłam. Bardzo irytowało mnie jej zachowanie to, że uciekła było też trochę irytujące, ale dzięki temu cała czwórka mogła poznać, to kim tak naprawdę jest. Chamskie było w jej zachowaniu to jak potraktowała Lacey pod koniec, aż mi się szkoda jej zrobiło. Jednak o dziwo popieram też jej decyzję o ucieczce, bo ona wspominała o swoich rodzicach, a także autor zaprezentował nam ich zachowanie w konfrontacji z Q. Green ukazał zobrazowanie rodziców, z którym spotkałam się tylko ze słyszenia, a teraz miałam szansę spotkać się z nim podczas czytania. Na początku potraktowałam, to jako minus, ale później zdałam sobie, że to część planu do jakiego autor mnie wciągnął. Był to typ ludzi, którzy nie pozwalali się córce stać kim chce być, czyli sobą. Można by powiedzieć, że ją ograniczali.
Podsumowując, to John Green piszę w fajny i ciekawy sposób, trochę filozofuje, ale mi kompletnie nie przeszkadzało. Co do samej książki, to podobała mi się, nie powiem, że bardzo, ale miło było zacząć jego twórczość właśnie z tą pozycją. 
Ocena 7-/10

Pozdrawiam :*
~Serafina



1 komentarz:

  1. Kiedyś miałam ten szablon i byłam z niego bardzo zadowolona. Gif jest cudny. Uwielbiam wszystko, co wyszło spod pióra Zielonego, a ,,Papierowe miasta'' ma drugie miejsce w rankingu, moim, jego książek. Tuż po ,,Szukając Alaski''.
    Pozdrawiam. :)
    cordragon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń