niedziela, 27 marca 2016

"19 razy Katherine" John Green


Moja koleżanka powiedziała mi kiedyś, że to "najgorsza książka Green'a", ale czy to prawda? No nie do końca... Ale może na 
początek przedstawię wam krótko jej treść.

Colin to siedemnastolatek, który uważany jest za "cudowne dziecko". Kiedy jednak rzuca go 19 Katherine, chłopak się załamuje, ale z pomocą przychodzi mu Hassan. Razem wyruszają w podróż, która kończy się tym, że zostają na wakacje w Gostshot. Chłopak stawia sobie za cel odzyskanie K-19 i stworzenie Teorematy o zasadzie przewidywalności Katherine, za pomocą którego chce przewidzieć przyszłość każdego związku. Czy mu się uda? Co spotka go w Gostshot? Czy zapomni o Katherine i ułoży się życie z kimś innym u boku?

"Katherine'y pojawiają się, gdy człowiek traci wiarę, za na świecie istnieje jeszcze choćby jedna z nich."

Zacznę od tego, że autor zaskoczył mnie tym, jak płynnie i w fajny sposób napisał tą książkę, mogłabym częściej czytać książki z tak dobrze poprowadzoną narracją 3-os. Język był zrozumiały, a dialogi między bohaterami, w nie których momentach bardzo zabawne. Choć i jest pewien minus, bo książka czasami też przynudzała. Nie przepadałam jakoś za tym, jak narrator opowiadał o związkach Colina, ale tego było i tak nie wiele, więc się też mało męczyłam. Ten zabieg był, w nie których momentach irytujący.

"Można kochać kogoś tak bardzo, pomyślał, ale nigdy nikogo nie kocha się tak bardzo, jak bardzo się zanim tęskni."

Co do bohaterów, to jestem bardzo pozytywnie do nich nastawiona. Każdy ma własnych, nie powtarzalny charakter. Wszyscy mają wady, jak i zalety. Colin inteligentny, w nie których momentach irytujący, ale sympatyczny bohater, no i Hassan zabawny, wierny przyjaciel, który nie ocenia. Nie są to ideały, ale o to chyba w książce chodzi, czyż nie?
Nie zapomnę, jednak wspomnieć o szacie graficzne, która jest przepiękna i oddaje klimaty książki.
Podsumowując, muszę rzec, że książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Stwierdzam też, że ta książka jest naprawdę mało doceniana, bo sama historia ma wielki potencjał, który czytelnik musi odkryć. Widzę też pewne podobieństwo między "Papierowymi Miastami, a tą powieścią, ale o tym podyskutuję w podsumowaniu twórczości Green'a.
Ocena: 8.5/10
Pozdrawiam i w imieniu moim oraz dziewczyn, chcemy wam życzyć Wesołego Alleluja!

~ Serafina

2 komentarze:

  1. A mi się akurat ta książka nie podobała! Nie wiem dlaczego, ale po przeczytaniu którejś z kolei powieści Greena wszystko wydawało mi się zbyt powtarzalne, bo autor używa tego samego schematu chyba w każdej swojej książce, a bohaterowie obdarzeni zbyt wielką inteligencją. W krótkich słowach - akcja była dziwna i nienaturalna. Aczkolwiek każdy ma własne zdanie, cóż :)
    Zapraszam do mnie na recenzję "Darów anioła"!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam jedną książkę tego autora i zupełnie mnie on nie przekonuje.

    PS. Nie potraktuj tego co napiszę jako hejtu czy czegoś w tym stylu, bo piszę to aby Ci pomóc, a przynajmniej zwrócić uwagę na styl i język, którym napisana jest ta recenzja, a jest on niezbyt dobry. Na przykład "Na początku zacznę od tego, że" - masło maślane, wystarczyłoby napisać albo tylko na początku, albo zacznę od tego, że.
    Albo tu: "że zostają na wakacje w Gostshot, gdzie spędzają wakacje". Dwa razy ta sama informacja bez potrzeby. Widzę, że piszecie tego bloga we 3, może warto by było wysyłać sobie nawzajem teksty by je sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń